Dzisiaj 70 000 klientów banku AIB (w tym my) zostało przywitanych wiadomością, że stopy procentowe na ich kredytach mieszkaniowych zostaną podniesione w listopadzie o kolejne 0,5%. To już druga taka podwyżka stóp procentowych w ciągu ostatnich 3 miesięcy dla klientów posiadających kredyt o zmiennych stopach procentowych. Ostatnio klienci tego samego banku we wrześniu dowiedzieli się, że płacą ‚za mało’ i podwyżka stała się faktem. Teraz osoby, które posiadają kredyt na 200 000 € po dwóch podwyżkach (60 € miesięcznie więcej każda) zapłacą o 1440 € więcej w ciągu roku.

I jak tu się nie denerwować?

Jednak to jeszcze nie wszystko. Od kwietnia ten sam bank wprowadził opłaty za prowadzenie konta (niby takie opłaty cały czas były, ale wystarczyło użyć raz miesięcznie do zapłaty swojej karty debetowej i opłaty były ignorowane). Nie miałbym nic przeciwko płaceniu za prowadzenie konta gdybym wiedział, że ta opłata jest stała, a tak nie jest. Teraz każda tranzakcja kartą debetową, przelew, tranzakcja internetowa, stałe polecenie przelewu kosztuje 0,20 € (chyba, że przez cały okres trzech miesięcy masz na koncie kwotę powyżej 2500 €, konto oszczędnościowe się nie liczy). Opłata naliczana kwartalnie, więc nie wiesz ile zapłacisz na koniec kwartału.

Jakie jest tłumaczenie banku? Odnośnie kredytów – ‚Nasz kredyt i tak jest najtańszy na rynku.” To jakby usłyszeć – ‚Mamy was wszystkich w głębokim poważaniu. My jesteśmy bankiem i możemy wszystko. Nie jest ważne, że bank centralny obniża stopy procentowe. My podwyższamy.’ Odnośnie opłat za prowadzenie konta – ‚Sytuacja zmusz nas do tego. Koszty są wysokie.’ A w rzeczywistości to – ‚Mimo, że płacicie na nas ze swoich podatków (wykupujecie nas) to i tak za mało. Wprowadzimy nowe opłaty, a dla równowagi zmniejszymy oproccentowanie lokat oszędnościowych.’