image

Tydzień temu sezon rugby zaczął się na poważnie. Na przeciwko siebie stanęły ekipy Leinster i Munster. Jeden z naważniejszych spotkań sezonu.

Atmosfera była wspaniała na Stadionie Aviva. Ponieważ to niedaleko od miejsca pracy Bożenki postanowiliśmy zostawić samochód pod jej pracą i przespacerować się. Już w centrum było mnóstwo ludzi, którzy zmierzali na stadion. Przeważali kibice ubrani na niebiesko (barwy Leinster), ale tych ubranych w czerwone barwy było również sporo. Nowy stadion prezentuje się wspaniale (ciekawe czy nowe stadiony w Polsce są również tak interesujące), oddany po przebudowie w zeszłym roku stał się ponownie domem dla drużyn rugby oraz narodowej drużyny Irlandii w piłce nożnej.

Zaraz po tym jak usiedliśmy na swoich miejscach można było zaobserwować, że ten mecz dla kibiców obydwu drużyn jest bardzo ważny. Mimo, że sezon jest jeszcze ‚młody’ kibice bardzo chcięli aby ich drużyna wyszła z tej potyczki zwycięsko. Niestety zawodnicy nie dostosowali się do poziomu dopingujących fanów i nie zaprezentowali porywającego spektaklu. Mecz nie był zbyt emocjonujący, zabrakło tego, na co kibice czekają najbardziej, a mianowicie przyłożeń (nie licząc karnego przyłożenia dla drużyny Munster). Mecz był przykładem spotkania, w którym punkty są zdobywane tylko z kopnięć. Przez cały czas na tablicy wyników widniał rezultat, z którego cieszyli się tylko kibice zespołu Leinster. Przewaga wynosiła prawie przez całą drugą połowę 12 punktów. Ostatecznie spotkanie zakończyło się 5 punktowym zwycięztwem zespołu ‚Blues’. Miejscowi kibice byli zadowoleni, odwieczny wróg pokonany. My w drodze powrotnej jeszcze kupiliśmy szalik Leinster i zadowoleni udaliśmy się do domu.

W ten weekend swoją inaugurację miała liga Heinecken Cup. Drużyna Leinster jechała do Montpellier by zmierzyć się z tamtejszą drużyną. Mimo, że to najważniejsza liga rugby rozgrywana w Europie (coś na miarę piłkarskiej Ligi Mistrzów) niestety nie można było zobaczyć tego spotkania w irlandzkiej telewizji. Dopiero francuzki Canal+ nas podratował. Trzeba było niestety oglądać spotkanie na komputerze, przez internet, ale daliśmy radę. Samo spotkanie niestety nie przebiegało pod dyktando naszego zespołu. Cały czas musieliśmy gonić wynik. pod koniec spotkania zespół Leinster miał okazję wyrównać a później jeszcze podwyższyć wynik. Niestety jedno z tych kopnieć nie przyniosło punktów i dlatego tylko mecz zakończył się remisem 16-16. Po ostatnim kopnięciu, które przyniosło nam 3 punkty i remis. Nienajlepszy mecz w wykonaniu naszej drużyny, ale na szczęście nie przegraliśmy. Teraz należy mieć nadzieję, że zespół Leinster nadal będzie grał dobrze, mimo że nasz kapitan Brian O’Driscoll nie będzie uczestniczył w grze przez następne 6 miesięcy (operacja).

Come on Leinster !!!!!