Czy aby na pewno ludzie, którzy przyjeżdżają do innego kraju chcą się zintegrować z mieszkancami danego kraju? Czy może tylko chcą więcej zarobić niż we własnej ojczyźnie albo ukryć się w nowym kraju?
Obserwowałem obcokrajowców tutaj, nietylko przyjeżdżających z Polski, ale też z innych zakątków świata i muszę przyznać, że integracja z irlandczykami jest ciężka. I nie chodzi tu wcale o to, że mieszkańcy wyspy są zamknięci na przybyszów z innych krajów, ale raczej o to, że przybywający do Irlandii niekoniecznie chcą się integrować. Myślę, że wolą się zamknąć w swojej społeczności i nie wychylać się za często. Oczywiście ktoś powie, że wcale tak nie jest, że posiada irlandzkich znajomych. Jasne, ale czy to są może znajomi, z którymi pracujesz, a poza pracą macie bardzo sporadyczny kontakt. Nie liczmy również znajomych na FaceBooku.
Za przykład może posłużyć nasza ulica. Mieszkają na niej Irlandczycy, ludzie z Nigerii, Kenii, Pakistanu, Indii, Polski, Hiszpanii, Słowacji, Rumunii, Libanu i Holandii (pewnie jeszcze kilka narodowości by się znalazło). I muszę przyznać, że w większości przypadków dana narodowość trzyma się razem. Oczywiście powiedzą dzień dobry, porozmawiają, ale wydaje się, że nigdy nie pozwolą sobie na bliższą integracje. Imprezy, które są organizowane przez sąsiadów są huczne, fajne, etniczne. I przeważnie tylko etniczne towarzystwo na nich zobaczysz. Pamiętam, jak chodziliśmy z petycją przeciwko poprowadzeniu linii tramwajowej na naszej ulicy, po naszych sąsiadach. Dotarliśmy do jednego domu, gdzie pani powiedziała, że ona mieszka sama i tylko ona podpisze petycję. Wiedzieliśmy, że mieszka tam więcej osób, a czemu osoba, która otworzyła nam drzwi zaprzeczyła temu? Nie wiemy. Możemy się domyślać, że bali się. Że może doniesiemy na nich, że jest ich w tym domu więcej niż powinno. Może dostają zasiłek, który obowiązuje tylko gdy sama wychowujesz dziecko. Wszystko gdybanie, ale jest pierwszy powód, dla którego ‚obcy’ się alienują – brak zaufania. Oczywiście jest też inny powód, ludzie lepiej się czują w otoczeniu innych, którzy są im kulturowo bliżsi. Czasem boją się rasizmu, który tak jak w każdym kraju jest obecny i tutaj. Zawsze znajdą się oszołomy, którym nie spodoba się kolor twojej skóry bądź sposób w jaki się ubierasz.
Na szczęście są dzieci. One czują się dobrze w swoim towarzystwie. Nie jest ważne czy kolegi mama jest z Hiszpanii, Pakistanu czy Nigerii dopóki możemy razem pojeździć na rowerze albo pokopać piłkę. To właśnie dzięki dzieciom integracja się zacieśnia. Miejmy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości wszystkie różnice znikną i ‚obcy’ zintegrują się z ‚tubylcami’.